niedziela, 9 stycznia 2022

Drogi Pamiętniku! Part 1

 Nigdy nie pisałam pamiętnika, bo nie miałam takiej potrzeby, ale wszystkiego w życiu trzeba spróbować.
Nazywam się Ewka i jestem singielką od pięciu lat. Moi bliscy twierdzą, że jestem wybredna i dlatego tułam się po świecie sama.  Ja jednak uważam, że mam jeszcze czas. Jestem młoda i z niejednego talerza chciałabym pokosztować.
 Od zawsze byłam inna niż moje koleżanki. Moim priorytetem nigdy nie było za mąż pójście. Nigdy też nie marzyłam o białej sukni i wystawnym weselu. A o księciu z bajki nawet nie wspomnę.
Uważam, że kobiety w dzisiejszych czasach, najpierw myślą o karierze, a dopiero później, gdzieś na szarym końcu o założeniu rodziny. Im kobieta jest bardziej usamodzielniona tym lepiej. Myślę, że dzięki temu nie czujemy się stłamszone przez facetów.
Dlatego zanim wyjdę za mąż najpierw zarobię fortunę, aby móc ją wydać na swoje przyjemności, a facet niech zarabia na rodzinę. No bo przecież nie będę darmozjada utrzymywać. 
To nie tak, że jestem negatywnie nastawiona do facetów. No może jakiś czas temu owszem i byłam, ale mi przeszło. Dziś z czystym sumieniem i naprawdę szczerze mogę powiedzieć: KOCHAM FACETÓW! 
Od dziecka miałam więcej kolegów niż koleżanek. My kobiety niestety nie potrafimy być ze sobą całkiem szczere. Nie mówię, że faceci są, ale w przyjaźni damsko-męskiej, zwykle mówią prawdę  prosto w oczy.
Jednak przyjaźń to nie jedyny powód mojej sympatii do nich. Uwielbiam się z nimi kochać! Dzięki ci Boże, że wymyśliłeś orgazm! Wiadomo, seks sam w sobie jest rewelacyjnym przeżyciem.  Jednak czym byłby bez męskiego udziału.
Dziwi mnie to, że ludzie wstydzą się o seksie mówić głośno. Kurcze, przecież to jest tak samo naturalne jak oddychanie. Gdyby nie seks, nasz gatunek wymarłby dawno temu.
Ja swój pierwszy raz z mężczyzną, mimo wszystko wspominam bardzo dobrze. Dziewictwo straciłam przed swoimi 16. urodzinami. Mój chłopak Kamil długo czekał na ten moment. Zanim jednak zostaliśmy parą, przez około rok codziennie mnie obserwował. Czasami czułam się jakbym miała dodatkowy cień. Był bardzo nieśmiałym chłopakiem, przez co jego kumple z niego często żartowali. Gdy w końcu zdobył się na odwagę, zaczepił mnie na przystanku, gdy czekałam na autobus powrotny do domu.
-Hej! Dokąd zmierzasz?- zapytał.
-Do domu.
-Zimno dziś.- spojrzałam na niego, ale nie odpowiedziałam, więc kontynuował.- Masz ochotę na spacer?
-Teraz? Zaraz mam autobus.- Przyznam, że wizja spaceru w taką zawieruchę nie bardzo mi odpowiadała.
-Po drodze jest fajna knajpka. Podają tam najlepszą gorącą czekoladę na świecie. Mówię ci! Jestem pewien, że lepszej nie piłaś.- uśmiechnął się.
Nie ufałam mu, ale miał coś w oczach co mnie przekonało.
-Najlepszą powiadasz?- skinął głową.- Więc chyba się skuszę.
Jego twarz rozpromieniła się jeszcze bardziej, a ja nie mogłam uwierzyć, że idę obok najprzystojniejszego faceta w szkole. Spotykaliśmy się codziennie po lekcjach. Odprowadzał mnie pod same drzwi. W końcu pewnego dnia ośmielił się skraść mi całusa, po którym padło pytanie:
-Będziesz moją dziewczyną?
Czekałam na to pytanie dobrych parę miesięcy. Zamiast odpowiedzi, ponownie go pocałowałam. Wiedział, że to znaczyło „tak”.
Po roku chodzenia, kiedy wpadł do mnie po szkole już w drzwiach oświadczył mi, że chce się ze mną kochać. Ja jednak nie byłam jeszcze na to gotowa. Myślę, że nalegał, bo bycie prawiczkiem i nie wydymanie obecnej dziewczyny, było niedopuszczalne w tamtych czasach. Groziło to gnojeniem przez kumpli.
Udało mi się odwlec to przez kolejny rok, w końcu „poczułam”, że tego chcę.  Kiedy mu o tym powiedziałam na jego twarzy malowało się tyle emocji. Aż w końcu powiedział.
-Znowu sobie ze mnie żartujesz.
-Nie. Naprawdę, chcę się z tobą kochać.- odpowiedziałam, a on zaczął mnie całować.- Ale nie tutaj.
Oboje wiedzieliśmy, że u mnie na chacie mogło się to nie udać, więc postanowił zorganizować mi niespodziankę u siebie.
Byłam prawie pewna, że to będzie niezwykle romantyczny i nastrojowy wieczór. Dobrze znałam Kamila, wiedziałam, że postara się aby było idealnie.
Kiedy zabrał mnie gdzieś na odludzie nabrałam podejrzeń. Czyżbym się pomyliła?
Zabrał mnie do jakieś meliny, gdzie nie było okien ani drzwi. Czuć było wilgoć i szczochy. Podejrzewam, że był to jakiś nocleg bezdomnych. Na środku tego pomieszczenia w którym się znajdowaliśmy leżał stary, zapleśniały materac, obłożony kartonami.
-Pewnie nie tego się spodziewałaś. Starym plany się pozmieniały.-  powiedział.
-Nie, jest okej.- odpowiedziałam, choć nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy raz.
-To rozbieraj się.
-Co?!-pomyślałam i trochę żałowałam, że słowa ugrzęzły mi w gardle. Patrzyłam na niego z rozdziawioną buzią.
Byłam w stanie przecierpieć to miejsce i ziąb, ale teraz to już trochę przesadził. Jednak szybko się zorientował, że palnął gafę.
-Przepraszam, jestem trochę zestresowany. Chciałem, żeby było idealnie, a jak zwykle nie wyszło- usiadł na materacu i ukrył twarz w dłoniach.
-Jest idealnie, bo ty jesteś ze mną.- powiedziałam, a w następnej chwili trwaliśmy w namiętnym pocałunku.
Całował mnie tak, jak faceci całowali swoje ukochane w filmach. Wtedy naprawdę poczułam, że to ten moment i nim się obejrzałam leżeliśmy nadzy pieszcząc się i kochając.
Bolało mnie tylko troszeczkę, ale krwi było sporo. Mimo to,to był magiczny wieczór, naprawdę idealny. Kochaliśmy się wtedy niejednokrotnie.
Gdy wróciłam do domu byłam przemarznięta i wyczerpana, ale wiedziałam, że muszę znaleźć jeszcze trochę siły, bo czekała mnie konfrontacja z matką.
Jednak nie było tak źle.
Tego wieczoru długo nie mogłam zasnąć, ciągle myślałam o tym co się stało.  
Nie przypuszczałam, że to może być aż tak przyjemne. Koleżanki opowiadały mi jak to było w ich przypadku, ale ich opowiadania były nijakie w porównaniu z tym co ja przeżyłam.
Nagle przeszył mnie strach.
-A co jeśli pochwali się kolegom? Będę pośmiewiskiem na całą szkolę.-pomyślałam.
Ta myśl nie dawała mi spokoju. Niby znałam swojego faceta, ale czy na pewno? Bałam się pójść do szkoły.
Ku mojemu zaskoczeniu nie usłyszałam nic co mogłoby zaszkodzić mojej reputacji.  Nie pochwalił się kumplom co między nami zaszło. Jednak nie myliłam się co do niego. Byłam dumna, że mam takiego chłopaka.
Gdy moja mama szła do pracy na drugą zmianę, przychodziliśmy od razu do mnie po szkole i uprawialiśmy seks. Często to ja musiałam go do tego namawiać. Nazywał mnie „swoją nimfomanką”, teraz myślę, że chyba miał rację. Lubiłam seks. Lubiłam euforię, którą we mnie pobudzał.
Niestety nasz związek nie przetrwał próby czasu. Kiedy przyszły wakacje rodzice Kamila zafundowali mu dwumiesięczny sportowy obóz, gdzieś we Francji, za dobre wyniki w nauce. 
To był pierwszy raz, kiedy rozstawaliśmy się na tak długo. Zaraz po jego wyjeździe, poszłam z koleżankami do dyskoteki, do której chodziliśmy całą paczką. Wszyscy nas tam znali.
W ten dzień postanowiłam zaszaleć i trochę za dużo wypiłam. Koledzy Kamila mieli mieć na mnie oko, a gdy byłam wstawiona na maxa jeden z nich zaciągnął mnie do kibla. Gadaliśmy o Kamilu, a w następnej chwili mnie całował i poczułam jego ręce pod bluzką. Wyrywałam się, ale był silniejszy. Kiedy skończył zostawił mnie tam zapłakaną. Wstydziłam się tego tak bardzo, że uciekłam prosto do domu. Nikomu nic nie powiedziałam, ale on za to tak. Rozpowiadał, że dałam mu dupy i jęczałam jak małolata. Chciałam zapaść się pod ziemię, bo nikt nie wierzył w moją wersję wydarzeń, więc gdy ktoś pytał czy to prawda nie próbowałam tego wyjaśniać tylko mówiłam: „albo on kłamie, albo był tak kiepski, że tego nie pamiętam”.
Oczywiście wieści szybko dotarły też do Kamila. Kiedy zadzwonił, chciałam mu o tym powiedzieć, byłam pewna, że mi uwierzy, ale było już za późno.
Nasze spotkanie we wrześniu było tylko formalnością.
Po ceremonii rozpoczęcia roku szkolnego złapałam Kamila na korytarzu. Stał ze swoją ekipą, bo ja już do niej nie należałam. Poprosiłam go, aby wpadł do mnie wieczorem. Przy kumplach udawał cwaniaka, ale kiedy zaczęli się ze mnie nabijać kazał im się zamknąć i powiedział, że będzie po obiedzie.
Kiedy przyszedł, moja mama właśnie wychodziła do pracy.
-Tylko grzecznie mi tu! Obiad masz w mikrofalówce!- powiedziała znikając za drzwiami.
-Napijesz się czego? – zapytałam.
-Nie dzięki, ja tylko na chwilę.- odpowiedział.
-Rozgość się.- powiedziałam i uciekłam do kuchni.
-Jaką chcesz herbatę? Tą co zwykle?- zapytałam.
-Nie musisz tego robić.- powiedział.
-Wiem.
Minęłam go i poszłam do swojego pokoju. Po chwili przyszedł za mną. Usiadł na moim łóżku i patrzył na mnie bez słowa.
Kiedy odważyłam się na niego spojrzeć, dopiero zauważyłam jak bardzo się zmienił. Jego twarz zgubiła gdzieś ostatnie rysy chłopca, wydawał się jakby wyższy i bardziej męski.
Aby oderwać myśli od jego ciała zapytałam:
-Jak było na obozie?
-Naprawdę świetnie. Wiele się nauczyłem, poznałem ciekawych ludzi i nawet spotkałem Zinédine Zidane.
-To wspaniale, przecież to twój idol.
-Tak, jest niesamowity.- powiedział to z zadumą na twarzy.- No ale chyba nie o obozie chciałaś rozmawiać?- spoważniał.
-No tak.-odpowiedziałam.
W końcu mogłam mu powiedzieć jak było naprawdę. Cieszyłam się, że chce mnie wysłuchać. Kiedy mu wszystko wyjaśniłam, zamilkł na dłuższą chwilę.
-Nic nie powiesz?- zapytałam.
Spojrzał na mnie z łzami w oczach.
-Ewka, ja naprawdę cię kocham.- zauważyłam, że nie użył czasu przeszłego.
Choć odpowiedź cisnęła mi się na język, nie mogłam powiedzieć mu to samo. W obecnej chwili nie wiedziałam co czuję. Byłam przygotowana na definitywny koniec.
-Wiem.- powiedziałam i chciałam wyjść, bo i mnie zbierało się na płacz. Podniósł się szybko z łóżka, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Staliśmy w takim splocie dłuższą chwilę. Kiedy przestałam płakać nachylił się nade mną i złożył pocałunek na moich ustach. W tej jednej chwili poczułam jak dla niego jestem ważna, jak bardzo mnie kocha, jak bardzo tęsknił i jak bardzo mocno go zraniłam.
-Wybaczysz mi kiedyś?- zapytałam dławiąc się łzami.
-Nie wiem. – odpowiedział, po czym skierował się do wyjścia.
-Poczekaj! – odwrócił się, a ja patrząc mu w oczy powiedziałam -Kocham cię!
-Wiem.- powiedział i wyszedł.
-To koniec- dopiero teraz to do mnie dotarło. Czułam się jakby, ktoś zabrał mi cząstkę mnie. Miałam świadomość jak bardzo skrzywdziłam Kamila i okropnie się z tym czułam.
Nie przyznałam się mamie, że ze sobą zerwaliśmy. Moja mama bardzo go lubiła, a mi nie chciało się tłumaczyć i wymyślać bajek co się stało.
W szkole zauważyłam, że nie trzyma już ze swoją dawną ekipą, a koleś, który zaciągnął mnie do dyskotekowego kibla miał sińce na twarzy. Czyżby to sprawka Kamila?
Czasami gdy udało się moim koleżankom wyciągnąć mnie na imprezę, spotykałam Kamila, ale zawsze towarzyszyła mu jakaś dziewczyna.
Pewnego razu w dyskotece zaprzyjaźniony DJ kolejny raz puścił „naszą” piosenkę. Bartek, bo tak się nazywał, wiedział co zaszło, był jedną z pierwszych osób, które się o tym dowiedziały i jedyną, która uwierzyła w moją wersję. Kiedy z głośników słychać było zapowiedź tej piosenki, Kamil odnalazł mnie i zaprosił do tańca:
-Mogę?
Spojrzałam na jego wyciągniętą dłoń:
-Jasne…- odpowiedziałam.
Trzymając się za ręce znów wyszliśmy na parkiet. Byliśmy jedyną parą na środku sali.
Bartek od razu to skomentował:
- A na parkiecie najgorętsza para w tym klubie! Brawa dla nich.- po czym pogłośnił muzykę, a my bujaliśmy się w jej rytm.
Czułam na sobie setki spojrzeń. Dostrzegłam w kącie naburmuszoną dziewczynę z którą Kamil przyszedł.
-Twoja panna focha strzeliła.
-Jakoś to przeżyję.-odpowiedział.
Objął mnie mocniej w pasie i dalej kontynuowaliśmy nasze pląsy w milczeniu.
Zapomniałam jak to jest czuć jego dłonie i wtulać się w ramiona, w których czułam się bezpiecznie. Wtedy po raz drugi poczułam ukłucie żalu, że to co było między nami już nie istnieje.
Na zakończenie piosenki „rytuałem” był nasz pocałunek. W tej sytuacji było to jednak nie możliwe. Więc podziękowaliśmy sobie za taniec i mieliśmy się rozejść kiedy DJ  znów przemówił:
-Chyba o czymś zapomnieliście!
Spojrzałam na Kamila i nachylałam się by dać mu całusa w policzek, ale ten przekręcił głowę i nasze usta ponownie się spotkały. Przywarł do moich ust i trwaliśmy w pocałunku, który wydawał się wiecznością. Całował mnie w ten sam sposób jak tego wieczoru gdy pierwszy raz się kochaliśmy. Nogi się pode mną ugięły, a w głowie zaczęło wirować. Nagle usłyszeliśmy brawa, wtedy odsunął się ode mnie i poszedł, a ja stałam jeszcze chwilę w osłupieniu i patrzyłam jak znika w tłumie, który napierał na środek sali.
Więcej Kamila nie spotkałam.
Po skończeniu szkoły średniej i zdaniu matury, wyjechałam do Wrocławia na studia. Moja mama liczyła, że będę panią doktor, albo prawnik. Ja jednak poszłam na Zarządzanie.
Życie w akademiku bardzo mi odpowiadało. Mieszkałam daleko od domu, nie musiałam słuchać mojej matki marudzenia i ciągłych wyrzutów, że przez moje studia doprowadzę ją do nędzy.
Udało mi się znaleźć pracę w pizzerii niedaleko akademika. Moja pensja wystarczała mi na utrzymanie się i opłacenie akademika.
Na jednym z wykładów zauważyłam, że jakiś koleś mi się przygląda. Po zakończeniu zajęć podszedł do mnie.
-Siema! Zbyszek jestem.
-Cześć.
-Pracujesz w Pizzerii u Jana, prawda?
-Zgadza się.
-Wczoraj tam byłem i podawałaś mi piwo. Dałem ci taki spory napiwek.
Spojrzałam na niego, próbując przypomnieć sobie tą sytuację.
-A pamiętam. Jeśli chcesz aby oddać ci kasę, to już jej nie mam.- powiedziałam.
-Nie, nie. Chciałbym się z tobą umówić.
Zatrzymałam się nagle i spojrzałam na nieznajomego.
-Nie znam cię.
-Ale możesz poznać, jeśli się ze mną umówisz.
Nie wiedzieć czemu zgodziłam się. Zaczęliśmy się spotykać. Był ze mną na wykładach, w pracy, czasami w akademiku.
Pewnego razu gdy został u mnie na noc, a moich współlokatorek nie było zapytał mnie czy jestem dziewicą. Kiedy powiedziałam mu, że miałam wcześniej innych mężczyzn jakby posmutniał. Tamtej nocy pierwszy raz uprawiałam seks ze Zbyszkiem. Byłam przyzwyczajona do delikatności, ale to co przeżyłam z nim dalekie było od delikatności. Czułam się jakby rozrywał mnie od środka. Ciągnął mnie za włosy, bił i krzyczał, że teraz należę tylko do niego. Kiedy prosiłam aby przestał, bo to co robił sprawiało mi ból, był jeszcze bardziej brutalny.
Już wtedy czułam, że wpakowałam się w niezłe bagno.
Przez Zbyszka opuszczałam wykłady i nie wstawiałam się w pracy, przez co mnie wywalili. Musiałam wynieść się z akademika, ponieważ nie miałam pieniędzy aby zapłacić za wynajem. Wszystkie moje oszczędności zabierał Zbyszek i przeznaczał na alkohol czy narkotyki.
Od kiedy zamieszkałam u niego traktował mnie jak niewolnicę. Bił mnie i gwałcił. Kiedy skończyły nam się pieniądze przyprowadzał do domu dzianych, obleśnych facetów i kazał mi uprawiać z nimi seks, a kiedy wychodzili, znów mnie bił krzycząc, że jestem dziwką.
Aby nie musieć sprzedawać swojego ciała za pieniądze postanowiłam pójść do pracy. Kiedy wracałam do domu wielokrotnie znajdywałam Zbyszka z jakąś kobietą. Oczywiście winą za swoje zdrady obarczał mnie, bo jak twierdził byłam beznadziejną kobietą.
Tak bardzo chciałam od niego odejść, ale bałam się. Wiedziałam, że jeśli to zrobię znajdzie mnie i zabije. Wielokrotnie myślałam o samobójstwie, jednak brakowało mi odwagi.
Kiedy Kamil ponownie pojawił się w moim życiu, byłam wrakiem człowieka. Kamil mi pomógł stanąć na nogi i uwolnić się od faceta tyrana. Powoli znów stawałam się sobą.
Byłam znowu wolna! Kiedy te wolność odzyskałam, obiecałam sobie, że nigdy więcej nie zaangażuje się w żaden związek.
Gdy całkowicie stanęłam na nogi, podjęłam decyzję o wyprowadzce z Wrocławia. Spakowałam się i wyruszyłam na podbój Warszawy.
Na szczęście miałam na tyle uzbieranych pieniędzy, że mogłam wynająć mieszkanie. W lokalnej gazecie znalazłam ogłoszenie o pracę na stanowisko sekretarki w firmie zajmującej się budową nowych centrów handlowych i odbudową zabytków na całym świecie.
Rozmowę kwalifikacyjną przeprowadził ze mną sam prezes firmy. Bardzo miły i sympatyczny człowiek. Oprowadził mnie po działach, przedstawił pracownikom, pokazał miejsce mojej pracy i na koniec zapytał:
-Czy jest pani gotowa zacząć od jutra?
Nie mogłam wierzyć w moje szczęście. Oczywiście przyjęłam te pracę, bez żadnego „ale”.
Dzięki tej pracy moje życie zmieniło się nie do poznania. Udało mi się wrócić na studia, które skończyłam z wyróżnieniem, mam super samochód i kupiłam mieszkanie!
Nazywam się Ewka, jestem singielką i jestem szczęśliwa!

2 komentarze:

  1. jeju czytając o tym Zbyszku aż ciarki miałam... brrrr, nigdy bym nie pozwoliła na coś takiego, ja muszę mieć delikatnie, czule, a nie jak dzikie zwierzę... Dobrze że bohaterce udało się uwolnić od typa i wyszła na prostą

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wciąż czekam na Twoją książkę! Proszę pozbierać wszystkie swoje teksty z "szufladki" i je wydać!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś!