Tablica ogłoszeń!

Informuję, że tekst, który pojawił się z dniem dzisiejszym na blogu, tj.17.08. br. jest tekstem mojego autorstwa i został on przeniesiony z bloga "Just one more page...", którego również jestem autorką, a którego działalność zamierzam zamknąć.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewelina!

środa, 7 czerwca 2017

Ja i książki!


"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"
Wisława Szymborska

Książki, któż nie kocha ich zapach? Szelest przewracanych kartek? Ich ciężar w dłoni? Chyba mało, kto oddałby taką realną książkę na ebooka.
Moja przygoda z książką zaczęła się, kiedy to moja starsza siostra czytała mi na głos swoje lektury szkolne. W szczególności upodobałam sobie "Pana Tadeusza", którego inwokację potrafiłam wyrecytować na pamięć. Nie mogłam doczekać się momentu, kiedy sama nauczę się czytać. Strasznie chciałam pójść do biblioteki, poznać to miejsce i wynajdować wśród półek książki, które pochłoną mnie swoimi opowieściami.
Książką, którą pierwszą przeczytałam była "Lokomotywa" Juliana Tuwima. Do dziś recytuję z pamięci tekst tego wierszyka. Będąc w szkole podstawowej często zaglądałam do biblioteki. Nasza biblioteka szkolna nie była zbyt duża, ale była przytulna i po sam sufit wypełniona półkami uginającymi się od książek. Kiedy wracam pamięcią do tego niewielkiego pomieszczenia przypomina mi się zapach unoszący się w jej wnętrzu. Zapach książek. Uwielbiałam tam przebywać.
Będąc starsza coraz rzadziej sięgałam po książki. Nie tylko omijałam lektury, ale również nie czytałam żadnej młodzieżowej literatury. Jednak będąc nastolatką chciałam odkurzyć tę miłość i pewnego dnia, wybrałam się do biblioteki miejskiej, gdzie pierwszą książkę, jaką tam wypożyczyłam był "Pamiętnik Narkomanki" Barbary Rosiek. Kompletnie nie mam pojęcia, kto mi tę książkę polecił i dlaczego, ale pamiętam, że byłam pochłonięta nią. Spodobała mi się tak bardzo, że sięgałam po nią kilkakrotnie w swoim życiu, a nawet umieściłam ją w wśród lektur do prezentacji maturalnej z języka polskiego.
W trakcie okresu dojrzewania, kompletnie nie myślałam o czytaniu książek. Miałam inne "ważniejsze" sprawy na głowie. Jednakże po ukończeniu szkoły średniej przez okres jesienno - zimowy wybrałam się do mojej kuzynki, która ma okazałą kolekcję książek i swoją ponowną przygodę z czytaniem zaczęłam od serii o młodym czarodzieju Harrym Potterze. Jako gimnazjalistka próbowałam wejść w ten magiczny świat, ale niestety poległam po pierwszym tomie. Za drugim razem było jednak inaczej. Ten świat wciągnął mnie tak bardzo, że całą serię przeczytałam dwa razy w dwa tygodnie. Dzień i noc, z krótkimi przerwami na odpoczynek, jedzenie i ludzkie potrzeby, które potrafiłam w sobie zagłuszyć, czytałam z zapartym tchem. Autorka ujęła mnie opisami tego magicznego świata, urzekła mnie jej nieskończona wyobraźnia.
Dopiero dzięki książkom o Harrym Potterze, uświadomiłam sobie jak niesamowite jest czytanie i jaką ma moc. Pokochałam książki jak nigdy wcześniej. Chłonęłam historie w nich zawarte jak gąbka. Oddałam się czytaniu w pełni. Zarywałam noce, zaniedbałam przyjaciół. Zamykałam się w swoim pokoju i czytałam, czytałam, czytałam.
Przez ten krótki okres przeczytałam więcej książek niż w całym swoim życiu.

Obecnie czytam nieco mniej, zwykle przez brak czasu, brak możliwości skupienia się, brak sił. Jednak, kiedy jakaś książka mnie wciągnie, nadal zachowuję się jak maniaczka i czytam póki nie poznam zakończenia, tylko teraz zachowuję się nieco rozważniej. Zażywam czytania z umiarem, ponieważ jestem troszkę mądrzejsza i mam świadomość, że mam ważniejsze rzeczy w ciągu dnia do zrobienia. Dlatego staram się znaleźć złoty środek pomiędzy obowiązkami i przyjemnościami.