Tablica ogłoszeń!

Informuję, że tekst, który pojawił się z dniem dzisiejszym na blogu, tj.17.08. br. jest tekstem mojego autorstwa i został on przeniesiony z bloga "Just one more page...", którego również jestem autorką, a którego działalność zamierzam zamknąć.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewelina!

środa, 3 maja 2017

Podsumowanie kwietniowe!

Co prawda dzisiaj już trzeci maja, więc podsumowanie kwietniowe, powinno pojawić się kilka dni temu. Postanowiłam się jednak z tym nie spieszyć, bo to, że nastał nowy miesiąc nie oznacza, że na już muszę pisać takie podsumowanie. Musiałam wszystko dobrze przemyśleć, ułożyć w głowie, żeby nie napisać bzdur.  W końcu kwiecień, to jakby nie patrzeć to jeszcze świeży temat, więc emocje, jakie mi towarzyszyły przez ten miesiąc ciągle jeszcze krążą po moim krwiobiegu.

2016
Zacznę od 2016 roku.  Dlaczego? A mianowicie, dlatego, że był to dla mnie bardzo trudny rok. Robiąc jeden krok w przód, za chwilę cofałam się o dziesięć do tyłu. 
Wszystko zaczęło się już 1 stycznia, kiedy to razem z moim chłopakiem wracaliśmy z naszego wypadu Sylwestrowego. Zanim wyszliśmy z wynajmowanego pokoju, powiedziałam mu, że strasznie się cieszę, że nie piliśmy zeszłej nocy, bo przynajmniej będzie miał trzeźwą głowę, a jak nawet zatrzyma nas policja to nie będzie musiał się stresować. Na drodze nie było za wiele samochodów, więc jechało się całkiem przyjemnie. Puściliśmy sobie muzykę, ja na chwilę spuściłam głowę, żeby zerknąć w telefon. Za chwilę usłyszałam huk i siarczyste "kurwa" mojego partnera. Sarenka wyskoczyła nam przed maskę. Nawaliła chłodnica. Na dworze -10 stopni i do domu jakieś 150 kilometrów. Co robić? Jakoś doczołgaliśmy się, zmarznięci do szpiku kości.
Kurczę, a dzień wcześniej miałam jakieś dziwne przeczucie, że coś się stanie. Kiedy dojechaliśmy bezpiecznie na miejsce stwierdziłam, że nie będę tym niepokoić mojego chłopaka, bo nie ma takiej potrzeby.
I tak zaczął się mój pechowy rok.
Zaczęło się od wypadku mojej siostry i szwagra, skutkiem, czego było zagrożenie ciąży.
Co weekend moją mamę brało jakieś nowe choróbsko i prawie, co drugi weekend lądowała na pogotowiu. W pewnym momencie jak się zbliżała sobota, ja już dostawałam skrętów żołądka i siedziałam jak na szpilkach, bo bałam się, co tym razem się stanie. W pracy też zaczęło być kiepsko. Szefowa coraz częściej wspominała, że może nie być dla mnie pracy jak tak dalej będzie szedł handel. Żeby jakoś się wyładować stres zaczęłam ćwiczyć. Początkowo były to nie winne ćwiczenia, ale z czasem zrobiło się na poważnie i do moich treningów dopasowałam nawet mój sposób żywienia. Pojawiły się jakieś drobne problemy zdrowotne. Kręgosłup, kolana i inne. Do tego moje ćwiczenia nie przynosiły efektów, co zaczęło mnie demotywować, aż w listopadzie zrezygnowałam całkowicie z treningów. To wszystko odbijało się rykoszetem na moim związku. Bywało naprawdę ciężko. No i jakby tego było mało na koniec roku dopadło mnie okrutne grypsko, które przykuło mnie do łóżka na kilka ładnych dni.
Tym razem ja i mój chłopak stwierdziliśmy, że Sylwester to raczej spędzimy w domu, co by znowu nie kusić naszego pecha (w 2015 roku, dzień przed Sylwestrem mieliśmy małą przygodę w Bieszczadach z panami GOPR-owcami). Rok 2016, pożegnałam z ogromną ulgą w sercu.


2017
Już po tych czterech miesiącach, które właśnie minęły, jestem w stanie powiedzieć, że to nie będzie przyjemny rok. Od początku los rzuca mi kłody pod nogi. Walczę jeszcze ostatkiem sił.
Jednak od pierwszych sekund tego nowego roku, czuję, że ten rok będzie rokiem zmian. Czy moje przeczucia się sprawdzą, okaże się w podsumowaniu końcoworocznym, którego na pewno można się będzie tu spodziewać.

KWIECIEŃ
Podsumowując kwiecień. Cieszę się, że minął. Był bardzo ponury, wietrzny i deszczowo - śniegowy. Te kilka dni słońca, które gdzieś tam się pojawiły, były przytłumione jakimiś przykrymi wydarzeniami. A szczególnie 1 kwietnia, o którym pisałam tutaj. Wydarzenia tego jednego dnia wpłynęły na mnie tak mocno, że ciężko było mi myśleć i skupić się na czymkolwiek.
W kwietniu również wypadły Święta Wielkanocne, które w tym roku przyjęłam bardzo pozytywnie. Cieszyłam się nimi i atmosferą w domu. To było coś, co mnie trochę podbudowało w tym ciężkim dla mnie okresie. No i pierwszy raz poczułam, że moja rodzina stoi za mną murem, że mam w nich ogromne wsparcie. To daje mi siłę do dalszej walki z przeciwnościami losu.
No ale dość zbędnego gadania! Oto chwile kwietniowe uchwycone moim smartfonem!

Dzień zapowiadał się tak pięknie!
1 kwietnia [*]

Ciocine dwa Skarby! 💗

Z małym przystojniakiem 😍

"Są wschody i zachody słońca, których się nie zapomina..."

Relaksik 😎

Ciotka by go zjadła! 😚 Słodziak 😍


Z mamuśką świątecznie 😉

Dla jej szczęścia zrobię wszystko! 💗 
Uwielbiam patrzeć jak śpi

Spontaniczny wypad na miasto 😉 
w 5 minut gotowa!

Hm.. Chmury śniegowe?


 ...no jasne, że śniegowe!


Hello May!
Surprise me, okay?